<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>W Środku Lasu Rośnie Blog</title>
	<atom:link href="http://angelovdeodd.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://angelovdeodd.wordpress.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 15 Dec 2011 06:06:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='angelovdeodd.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>https://secure.gravatar.com/blavatar/9cd92b4ef34c71ee66b4fda3832b99da?s=96&#038;d=https%3A%2F%2Fs-ssl.wordpress.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>W Środku Lasu Rośnie Blog</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="https://angelovdeodd.wordpress.com/osd.xml" title="W Środku Lasu Rośnie Blog" />
	<atom:link rel='hub' href='https://angelovdeodd.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Sprawy ziemskie i kosmiczne, bieżące i zaległe, ciekawe i nieciekawe</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/12/12/sprawy-ziemskie-i-kosmiczne-biezace-i-zalegle-ciekawe-i-nieciekawe/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/12/12/sprawy-ziemskie-i-kosmiczne-biezace-i-zalegle-ciekawe-i-nieciekawe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Dec 2011 23:17:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=331</guid>
		<description><![CDATA[Zastanawiam się co jakiś czas, czy nie powinienem zamieszczać na swoim blogu artykułów związanych z moją aktywnością zawodową, tak jak to robią niektórzy. Tematów zapewne miałbym co niemiara, jako że prawie co dzień mam do czynienia z najróżniejszymi, mniej lub bardziej zaawansowanymi zagadnieniami z dziedziny programowania, i na pewno byłbym w stanie przynajmniej raz w [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=331&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zastanawiam się co jakiś czas, czy nie powinienem zamieszczać na swoim blogu artykułów związanych z moją aktywnością zawodową, tak jak to robią niektórzy. Tematów zapewne miałbym co niemiara, jako że prawie co dzień mam do czynienia z najróżniejszymi, mniej lub bardziej zaawansowanymi zagadnieniami z dziedziny programowania, i na pewno byłbym w stanie przynajmniej raz w tygodniu sprokurować esej zatytułowany np. &#8222;Integracja jQuery, Backbone i Underscore przy użyciu require.js&#8221; lub też &#8222;Migracja na Doctrine ORM:  Czego się spodziewać i czym się nie przejmować&#8221;. Byłyby to najprawdopodobniej niezwykle ciekawe i pouczające artykuły, i może nawet zwiększyłyby poczytność mojego bloga, obawiam się jednak że dla stałych czytelników byłyby niezbyt interesujące.  Mógłbym oczywiście założyć osobnego bloga, przeznaczonego tylko na takie specjalistyczne teksty, i może rzeczywiście tak zrobię, albowiem szkoda mi jest czasem nabytej w toku różnych prac wiedzy, która zostaje użyta tylko raz, a potem pamięć o niej przemija bezpowrotnie. Wielu developerów posiada blogi, na których przechwala się swoimi osiągnięciami, więc dlaczego ja nie miałbym takiego mieć?</p>
<p>To powiedziawszy, przechodzę do spraw bieżących. Których właściwie nie ma zbyt dużo w ujęciu lokalnym , natomiast jest ich zbyt dużo w ujęciu globalnym, skutkiem czego każda moja próba skoncentrowania się na pojedynczym zagadnieniu kończy się w momencie, gdy natrafiam na inny, ciekawszy moim zdaniem temat. Próbując sformułować jakąś dłuższą nań wypowiedź, dochodzę zwykle do wniosku że tak naprawdę temat ten nie jest aż tak ciekawy, szybko więc znajduję następny, ale i tutaj historia się powtarza i w końcu siadam do pisania bloga z piętnastoma pomysłami, z których żaden jednak nie dostępuje zaszczytu ujrzenia światła dziennego.</p>
<p>Zrobię zatem coś, co może się okazać skuteczną receptą na powyższy problem, a mianowicie wymienię w postaci zwięzłej listy wszystkie sprawy o których pragnąłem napisać, a na napisanie o których czasu mi nie starczyło i miejsca na blogu. Oto one:</p>
<ul>
<li>Problemy strefy euro i jej nieuchronny upadek</li>
<li>Projekty ustaw SOPA/PIPA w USA, zwane ustawami o cenzurze Internetu</li>
<li>Nadchodząca wojna USA i Izraela z Iranem</li>
<li>Przebudowa Dworca Fabrycznego w Łodzi</li>
<li>Udany eksperyment z dwoma diamentami w stanie splątania kwantowego</li>
<li>Android Ice Cream Sandwich</li>
<li>SPAZ</li>
<li>Dlaczego jeszcze nie spadł śnieg i dlaczego nie martwię się z tego powodu</li>
<li>Poziom inteligencji świnki morskiej</li>
<li>Wyniki badań czarnej skrzynki Airbusa który spadł do Atlantyku w 2009 roku</li>
<li>Nowo odkryta planeta znajdująca się w biosferze swojej gwiazdy, a także zaskakująco duża liczba systemów planetarnych znalezionych przez teleskop Kepler.</li>
</ul>
<p>No dobrze, żeby już nie zostawiać czytelników tak zupełnie z niczym, napiszę parę słów o tej ostatniej sprawie. Teleskop Kepler, wiszący sobie jak gdyby nigdy nic na orbicie ziemskiej, nie jest tak naprawdę klasycznym teleskopem, posiada bowiem jedynie prosty przyrząd do badania zmian jasności gwiazd. Wykryte regularne zmiany jasności danej gwiazdy traktowane są jako dowód na istnienie okrążającej tę gwiazdę planety. Kepler ma dość wąskie pole widzenia, obejmujące gwiazdozbiory Liry i Łabędzia, w dodatku jest w stanie znaleźć tylko te planety, które w toku swej orbity zakrywają gwiazdę macierzystą, a do tego są na tyle duże, że wywołują zmiany jasności wykrywalne przez przyrządy Keplera.</p>
<p>Tym bardziej ciekawy wydaje się fakt, że pierwszą planetę teleskop ten wykrył już trzeciego dnia po uruchomieniu, a do tej pory skatalogowano już kilkadziesiąt układów potwierdzonych i ogromną liczbę przypuszczalnych. Wniosek nasuwa mi się taki, że układy planetarne nie są w Kosmosie niczym szczególnym i posiada je większość gwiazd. Planet podobnych do Ziemi jest zapewne cała masa, na niektórych rozwinęło się życie, i tak dalej. Planeta o której trąbiono w mediach znajduje się 600 lat świetlnych stąd, ale są również bliższe Ziemi gwiazdy podejrzewane o posiadanie planet, jak choćby Epsilon Eridani lub Gliese 581, odległe o marne 20 lat świetlnych. Myślę że nieduży statek, napędzany na przykład żaglem słonecznym, mógłby dotrzeć tam za jakieś 300 lat. To dosyć długo, dlatego też nikt jak na razie nie planuje takiej misji, wszyscy czekają na wynalezienie napędu nadświetlnego albo jakiejś natychmiastowej formy komunikacji.</p>
<p>Mam pomysł, możnaby wziąć dwie cząsteczki w stanie splątania kwantowego i jedną wysłać takim statkiem, a drugą trzymać na Ziemi. Gdyby jakieś istoty rozumne znalazły nasz statek, mogłyby użyć tej cząsteczki do nawiązania łączności z Ziemią. Ciekawe czy to będzie kiedyś możliwe&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/331/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/331/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/331/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=331&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/12/12/sprawy-ziemskie-i-kosmiczne-biezace-i-zalegle-ciekawe-i-nieciekawe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Handlebars</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/11/28/handlebars/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/11/28/handlebars/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Nov 2011 22:15:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=328</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem czy pamiętacie piosenkę o tym tytule, jeśli nie to podaję linka do Youtube: http://www.youtube.com/watch?v=HLUX0y4EptA&#38;ob=av2e. Utwór ten prześladuje mnie od kilku dni, a to za sprawą moich szanownych kolegów z pracy, którzy wygrzebali ją z zapomnienia właściwie przypadkowo. Dziwnym bowiem zbiegiem okoliczności &#8222;Handlebars&#8221; to nazwa systemu szablonów JavaScript, którym zaczęliśmy się posługiwać, i wyszukiwanie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=328&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem czy pamiętacie piosenkę o tym tytule, jeśli nie to podaję linka do Youtube: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=HLUX0y4EptA&amp;ob=av2e" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=HLUX0y4EptA&amp;ob=av2e</a>. Utwór ten prześladuje mnie od kilku dni, a to za sprawą moich szanownych kolegów z pracy, którzy wygrzebali ją z zapomnienia właściwie przypadkowo. Dziwnym bowiem zbiegiem okoliczności &#8222;Handlebars&#8221; to nazwa systemu szablonów JavaScript, którym zaczęliśmy się posługiwać, i wyszukiwanie w Google, poza materiałami czysto technicznymi, ujawniło również istnienie wyżej wymienionego kawałka. Nie możemy się w żaden sposób od niego uwolnić, a nawet gdyby groziła taka ewentualność, zawsze znajdzie się ktoś kto odtworzy ową melodię i ugruntuje piętno jakie wypaliła na naszych mózgach.</p>
<p>Ale właściwie nie o tym chciałem. Zamieszkiwanie w okolicy podmiejskiej wywołało we mnie skrywaną dawniej skłonność do <em>stargazingu</em>, czyli wpatrywania się w nocne niebo. Warunki obserwacyjne nie są może tak idealne, jak np. w Bieszczadach, ale znacznie lepsze od tych jakie miałem w centrum miasta, i jeśli tylko niebo nie jest zbyt zachmurzone, jestem w stanie dostrzec i rozpoznać sporą ilość gwiazd (oczywiście nieocenionym asystentem jest Google Sky Map). Odkąd się wprowadziliśmy, dominującym obiektem na wieczornym niebie jest Jowisz, znakomicie widać również Plejady, Oriona, Kasjopeję, Polaris i inne gwiazdki i gwiazdeczki. Usiłowałem dziś odnaleźć Urana, który powinien być widoczny nad zachodnim horyzontem, ale nie jestem pewien czy mi się to udało; nie dysponuję jeszcze żadnym porządnym sprzętem obserwacyjnym a zatem moje obserwacje mogą nie być precyzyjne&#8230;</p>
<p>Kontynuując tematy kosmiczne, chciałbym jeszcze podzielić się przemyśleniami w sprawie najnowszej misji NASA &#8211; Mars Science Laboratory. Wystrzelony dwa dni temu statek, niosący na swoim pokładzie całkiem spory pojazd badawczy Curiosity, dotrze w okolice Czerwonej Planety za niecały rok, i jeśli przetrwa niezwykle skomplikowaną procedurę lądowania, to zobaczymy niewątpliwie bardzo ciekawe zdjęcia marsjańskich krajobrazów. Głównym jednak zadaniem MSL jest sprawdzenie, czy na Marsie są warunki pozwalające na istnienie życia &#8211; zadanie zostało sformułowane właśnie w ten sposób. Maszyna nie będzie szukała konkretnych form życia, a tylko oznak ich istnienia, osobiście wydaje mi się dziwne że na pokładzie robota nie znalazło się żadne urządzenie stricte do wykrywania procesów życiowych, no ale może to kwestia technologiczna, a może finansowa. W każdym razie, jak sądzę, największym wyzwaniem stojącym przed MSL jest w ogóle wylądować na tym Marsie, a biorąc pod uwagę zastosowany system lądowania, może to się okazać trudne.</p>
<p>Statek, zaopatrzony w specjalną tarczę ogniotrwałą, wchodzi bowiem w atmosferę i wyhamowuje swój pęd tarciem atmosferycznym. Tarcza zaopatrzona jest w mimośrodowo umieszczony balast, dzięki któremu cały pojazd nie spada jak kamień, ale ślizga się w marsjańskim powietrzu i zachowuje pewien stopień sterowności. Na określonej wysokości balast i tarcza są odrzucane i &#8211; przy prędkości upadku około 2 Machów &#8211; otwiera się spadochron, który spowalnia statek do 100 m/s czyli 360 km/h. Nadal jest to zbyt duża prędkość jak na pionowe lądowanie, a więc w tym momencie uruchamiane są rakietowe silniki hamujące, zamontowane na platformie, pod którą na linkach podwieszony jest właściwy pojazd; kilkanaście metrów nad powierzchnią Marsa robot opuszczany jest w dół na tychże linkach, a gdy dotknie gruntu, linki odczepiają się i platforma ulatuje gdzieś w bok, aby wylądować sobie z mniejszym lub większym hukiem. Brzmi skomplikowanie, szczególnie ten kawałek z opuszczaniem robota na linkach i odlatywaniem na bok, i nie chcę być złośliwy, ale prawda jest taka że im bardzie wymyślny i skomplikowany system, tym większe prawdopodobieństwo, że coś pójdzie nie tak. Oczywiście,w teorii system jest znakomity i gwarantuje wyjątkowo miękkie posadzenie Curiosity na powierzchni, ale nie chcę myśleć co będzie, gdy na przykład zepsuje się mechanizm odcinający linki i platforma spadnie robotowi prosto na łeb. Inżynierowie z NASA zapewne też nie chcą o tym myśleć.</p>
<p>Miejmy nadzieję że wszystko pójdzie dobrze, a nie tak jak rosyjskiemu statkowi Phobos-Grunt, który miał lecieć na Phobosa, a jak na razie nie jest w stanie nawet opuścić orbity okołoziemskiej. Nie pomogła nawet interwencja premiera Putina &#8211; uparta sonda najwyraźniej nie chce nigdzie lecieć. Nie wiem czy znacie dowcip o tym jak w latach 60. partia zdecydowała że Rosjanie powinni polecieć z misją na Słońce?<br />
- Ależ towarzyszu pierwszy sekretarzu, Słońce jest bardzo gorące, kosmonauci się tam spalą!<br />
- Towarzyszu Korolev, partia pomyślała o wszystkim! Polecicie w nocy!</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/328/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/328/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/328/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/328/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/328/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/328/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/328/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/328/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/328/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/328/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/328/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/328/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/328/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/328/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=328&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/11/28/handlebars/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>WiFi, Wall Street, Wybory</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/10/05/wifi-wall-street-wybory/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/10/05/wifi-wall-street-wybory/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Oct 2011 20:45:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[anonymous]]></category>
		<category><![CDATA[cyfrowy]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja bezpośrednia]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[occupy wall street]]></category>
		<category><![CDATA[polsat]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=321</guid>
		<description><![CDATA[Wygląda na to że wreszcie mamy w miarę normalny internet, z Cyfrowego Polsatu a więc totalnie bezprzewodowy, z całkiem przyzwoitym routerem WiFi. I to wszystko co chciałem dziś napisać na tematy domowe, gdyż tak jak obiecałem, zajmiemy się w niniejszym wpisie sprawami ważniejszymi. Po pierwsze, Wall Street. Nie wiem czy wiecie, ale od ponad dwóch [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=321&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wygląda na to że wreszcie mamy w miarę normalny internet, z Cyfrowego Polsatu a więc totalnie bezprzewodowy, z całkiem przyzwoitym routerem WiFi. I to wszystko co chciałem dziś napisać na tematy domowe, gdyż tak jak obiecałem, zajmiemy się w niniejszym wpisie sprawami ważniejszymi.</p>
<p>Po pierwsze, Wall Street. Nie wiem czy wiecie, ale od ponad dwóch tygodni trwa w sercu amerykańskiej finansjery obywatelski protest pod nazwą Occupy Wall Street. Zgromadzeni tam Amerykanie obojga płci i różnych ras protestują najwyraźniej przeciwko hegemonii wielkich korporacji przemysłowych i finansowych, a także przeciwko powodowanym przez nie regularnie nawrotom kryzysów, krachom, spadkowi wartości pieniądza i tak dalej. Protestują także, całkiem słusznie, przeciwko bezkarności właścicieli i zarządów owych korporacji, którzy nie tylko nie ponoszą odpowiedzialności za swoje nieprzemyślane, prowadzące zwykle do odbierania domów zwykłym ludziom  posunięcia, ale na dodatek wypłacają sobie wielomilionowe nagrody i cieszą się dostatnim życiem. Zgromadzeni na Wall Street obywatele amerykańscy stwierdzają zatem, że tak dalej być nie może, i że jeśli czegoś się nie zrobi ze stojącą nad przepaścią finansjerą, to jedynym wyjściem będzie zmuszenie jej do zrobienia dużego kroku naprzód.</p>
<p>Nie pamiętam czy to był Aldous Huxley, który powiedział, że prawdziwa rewolucja nie będzie transmitowana w telewizji, ale jeżeli ta teoria jest prawdziwa, to musimy wiedzieć, że coś się dzieje. Akcja Occupy Wall Street jest praktycznie nieobecna w masowych mediach, jedynym większym portalem w internecie, na którym regularnie pojawiają się informacje jej dotyczące, jest Reddit, w polskich dziennikach pojawiła się wyłącznie krótka notka dotycząca incydentu na moście brooklyńskim. Naturalnie nie ma w tym nic dziwnego, szczególnie jeśli przypomnimy sobie kim jest z zawodu aktualny burmistrz Nowego Yorku, pan Michael Bloomberg.</p>
<p>Ciekaw jestem bardzo jak to się wszystko rozwinie, a szczególnie co się wydarzy 10 października, ponieważ na ten dzień grupa hackerska Anonymous zaplanowała &#8222;wymazanie Wall Street z Internetu&#8221;. Jak tego zamierzają dokonać, pozostaje tajemnicą, w każdym razie wysłali utrzymany w klimacie filmu &#8222;V for Vendetta&#8221; email z zapowiedzią tego ataku. Oczywiście, wszyscy są przekonani, że bogate korporacje zatrudniają najlepszych i najlepiej opłacanych specjalistów od bezpieczeństwa internetowego, a więc tak potężna instytucja jak New York Stock Exchange będzie niewrażliwa na ataki jakichś tam pożal się Boże hackerów. Bogate korporacje jednak nie dlatego są bogate, że zatrudniają najlepiej opłacanych specjalistów, a częściej dlatego, że zatrudniają ludzi, którym można płacić jak najmniej, więc jeśli Anonymous spełni swoje groźby, to jestem bardzo zainteresowany wynikiem tego starcia.</p>
<p>Ciekaw jestem także, czy gdyby Occupy Wall Street miało większe, jak to się teraz ładnie mówi, <em>media coverage</em>, to czy wpłynęłoby to w jakiś sposób na wyniki tego czegoś, co się u nas nazywa wyborami. Nadal zastanawiam się także, czy jest sens iść na to coś i zagłosować właściwie nie wiadomo na co, bo na pewno nie na konkretnego człowieka, o którym wiedziałbym, że chcę, aby mnie reprezentował w parlamencie. Niestety, dopóki nie zostanie zmieniona ordynacja wyborcza i nie zostaną wprowadzone jednomandatowe okręgi, trudno mówić o &#8222;reprezentacji&#8221;; w naszym szanownym Sejmie znów zasiądą te same osobniki i będą przez następne 4 lata ględziły o aborcji.</p>
<p>Jeśli już odbędzie się ta rewolucja, stary reżim zostanie obalony, a na jego miejsce trzeba będzie powołać jakiś nowy reżim, to ja proponuję, żeby wprowadzić prawdziwą demokrację bezpośrednią, taką jak w starożytnej Grecji, kiedy to wszyscy mieszkańcy miasta zbierali się i decydowali o dotyczących ich sprawach. W czasach internetu i podpisu elektronicznego nie powinno to stanowić żadnego problemu. Oczywiście, będzie potrzebne jakieś ciało, czy też komitet wykonawczy, ale ustawodawstwo, od zgłaszania projektów aktów prawnych, po ich głosowanie i wprowadzanie w życie, powinno być w rękach ludu. Sejm i Senat będą wtedy całkowicie zbędne. Każdy obywatel będzie się mógł zalogować na specjalnej stronie internetowej, zgłosić np. projekt ustawy lub poprawki do innego projektu, a gdy już odpowiednia ilość osób, powiedzmy 100 tysięcy, zagłosuje za poddaniem ustawy pod głosowanie, będzie można np. w ciągu tygodnia oddawać na nią głosy przez internet. Takie Wiki do zarządzania państwem, oczywiście zintegrowane z Facebookiem: &#8222;Adam Kowalski zagłosował na Tak w głosowaniu nad ustawą o legalizacji marihuany&#8221; &#8211; &#8222;Lubię to!&#8221;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/321/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/321/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/321/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=321&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/10/05/wifi-wall-street-wybory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title></title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/09/21/317/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/09/21/317/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Sep 2011 20:32:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=317</guid>
		<description><![CDATA[Dziś kilka dalszych refleksji związanych z mieszkaniem w nowym domu i z przeprowadzką poza miasto. Po pierwsze, odkryłem, że mieszkając w dużym domu, w którym jest garaż, parter i poddasze, a także całkiem spory ogród, należy nosić ze sobą zestaw obiektów, który nazwałem roboczo survival kitem, składający się z kluczy do domu i samochodu, telefonu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=317&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś kilka dalszych refleksji związanych z mieszkaniem w nowym domu i z przeprowadzką poza miasto. Po pierwsze, odkryłem, że mieszkając w dużym domu, w którym jest garaż, parter i poddasze, a także całkiem spory ogród, należy nosić ze sobą zestaw obiektów, który nazwałem roboczo <em>survival kitem</em>, składający się z kluczy do domu i samochodu, telefonu komórkowego oraz małej latarki (jako że nie wszędzie jest już oświetlenie).</p>
<p>Szczególnie ważne jest noszenie przy sobie telefonu, ponieważ, nawet jeśli jest włączony głośny dzwonek, to leży on zazwyczaj w tak odległym miejscu, że nie ma szans dorwać go zanim dzwoniący nie straci cierpliwości. Klucze zaś są o tyle przydatne, że brama garażowa zatrzaskuje się na amen bez klucza, zatem przy pewnej dozie lekkomyślności możliwe jest wyjście z domu bez możliwości powrotu doń w normalny sposób. Nie zdarzyło mi się to jeszcze na szczęście, ale wciąż prześladuje mnie koszmar, w którym nonszalancko zamykam garaż, po czym okazuje się że nie mam przy sobie klucza, drzwi frontowe są zamknięte i nie mam kompletnie pomysłu jak wrócić do środka.</p>
<p>Następny temat to pająki. Jak się łatwo domyślić, w wiejskiej okolicy występują one w znacznie większej ilości i różnorodności gatunkowej, a w dodatku są również jakby lepiej odżywione, co oczywiście przekłada się na ich rozmiary i sprawność w tkaniu pajęczyn. Większość rzadziej użytkowanych i mało dostępnych miejsc, np. przestrzeń za kotłem C.O., wnęka na zawór główny wody, nisza pod schodami itd. przypomina scenografię z filmów o Indianie Jonesie; usuwanie owych wytworów pajęczych odwłoków to istna walka z wiatrakami, gdyż przebiegłe stawonogi odbudowują swoje sieci w ciągu jednej nocy. W dodatku robią się coraz bardziej bezczelne, nie dają się zabić, chowają się za sprzętami, uciekają, do tego stopnia że schodząc do kotłowni czuję się jak hobbit Frodo w jaskini Szeloby.</p>
<p>Nawet dzisiaj, chcąc wyregulować ciśnienie na głównym zaworze, musiałem najpierw stoczyć walkę z ogromnym pajęczakiem, który najpierw przyczaił się na kijku którym omiatałem pajęczyny, a następnie rzucił się na mnie zapewne z morderczymi zamiarami. Gdy odparłem jego atak, uciekł do kotłowni i schował się za kubłem, aby tam zaplanować kolejne natarcie. Jak tylko odsunąłem kubeł, ruszył do ataku, ale na szczęście byłem o włos szybszy i wstrętna bestia zginęła z mojej ręki, a dokładniej nogi.</p>
<p>Na koniec jeszcze jedna mrożąca krew w żyłach przygoda i obiecuję, że na razie koniec z marudzeniem o mieszkaniu na wsi, od następnego odcinka zajmę się czymś innym. Otóż w toku moich eksperymentów z kotłem C.O., których celem jest takie jego ustawienie, żeby nie wygasał w ciągu trzech godzin, uczyniłem rzecz dosyć lekkomyślną, a mianowicie wyłączyłem sterownik i zostawiłem leciutko uchylone drzwiczki od popielnika. Sądziłem, że drewno będzie się po prostu powoli spalało na tzw. ciągu naturalnym. Przypuszczenie okazało się słuszne, z wyjątkiem słowa &#8222;powoli&#8221; &#8211; jakąś godzinę po tym jak zostawiłem piec i poszedłem spać, poderwało mnie z łóżka złowrogie bulgotanie w rurach i grzejnikach. Z niepokojem, nie bacząc na pająki, zbiegłem do kotłowni, gdzie mój niepokój zamienił się w przerażenie, albowiem na termometrze w piecu widniało okrągłe 120 stopni Celsjusza, która to temperatura, jak wiadomo, znacznie przekracza temperaturę wrzenia wody. Stało się jasne, że ziścił się ten sam scenariusz co w Fukushimie, reaktor przekroczył krytyczną, woda się zagotowała i w zasadzie nie wiadomo co czynić. Wygasiłem oczywiście natychmiast piec, ale nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności instalacja nie była jeszcze całkowicie odpowietrzona i nie wszystkie grzejniki odbierały ciepło. W dodatku nie miałem pod ręką żadnej wody morskiej żeby w razie czego schłodzić rdzeń, więc jedyne co mogłem zrobić to ustawić obie pompy na maksymalną moc i z duszą na ramieniu czekać aż temperatura spadnie. W końcu sytuacja się unormowała i nawet obyło się bez żadnych uszkodzeń, a z konsultacji z innymi posiadaczami kotłów C.O. wynikło, że krótkotrwałe zagotowanie się wody nie powinno spowodować większych problemów.  Niemniej jednak przez chwilę czułem się dość niepewnie. Aczkolwiek pająki cały czas zachowywały stoicki spokój.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/317/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=317&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/09/21/317/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Bye bye, Hetmańska Street, not gonna miss you</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/09/06/bye-bye-hetmanska-street-not-gonna-miss-you/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/09/06/bye-bye-hetmanska-street-not-gonna-miss-you/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Sep 2011 20:50:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=312</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem czy czytaliście książkę Stanisława Lema pod tytułem &#8222;Eden&#8221; &#8211; w skrócie jest to opowieść o sześcioosobowej załodze statku kosmicznego, który rozbija się na niezbadanej planecie. Załoga, złożona z dowódcy zwanego Koordynatorem, oraz Doktora, Fizyka, Chemika, Inżyniera i Cybernetyka, jest zmuszona wyremontować swoją rakietę, korzystając z ograniczonych zasobów i dysponując na początku jedynie podstawowymi [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=312&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem czy czytaliście książkę Stanisława Lema pod tytułem &#8222;Eden&#8221; &#8211; w skrócie jest to opowieść o sześcioosobowej załodze statku kosmicznego, który rozbija się na niezbadanej planecie. Załoga, złożona z dowódcy zwanego Koordynatorem, oraz Doktora, Fizyka, Chemika, Inżyniera i Cybernetyka, jest zmuszona wyremontować swoją rakietę, korzystając z ograniczonych zasobów i dysponując na początku jedynie podstawowymi narzędziami. Polecam przeczytanie tej książki każdemu, kto chciałby wiedzieć jak czuje się autor bloga półtora tygodnia po przeprowadzce do nowo wybudowanego domu, w którym, delikatnie mówiąc, nie wszystko jeszcze jest.</p>
<p>Nie ma na przykład uszczelek w oknach, i to jest jeden z mniejszych mankamentów, jako że jeszcze trwa lato. Poza tym i tak jeszcze nie opanowałem do końca sztuki takiego palenia w piecu, aby temperatura była ani nie za duża, ani nie za mała, tylko taka w sam raz, a więc przypadkowe uderzenie gorąca jest szybko odprowadzane na zewnątrz.</p>
<p>Na temat pieca i ogrzewania za jego pomocą budynku i wody do kąpieli mógłbym zresztą napisać powieść nie krótszą niż &#8222;Wojna i pokój&#8221;. Spróbuję jednak w telegraficznym skrócie streścić kroniki mojej wojny z ogrzewaniem: Pierwszego dnia wysiłki w celu uzyskania chociażby ciepłej wody spełzły na niczym &#8211; po prostu woda nie chciała płynąć przez rury i za Chiny Ludowe nie można było dojść, dlaczego. Drugiego dnia rewelacja &#8211; woda się ogrzewa, choć nic nie grzebałem przy instalacji, czyli jest już nieźle. Dzień był jednak dość chłodny, a wieczór jeszcze chłodniejszy, zatem dobrze by było zasilić gorącą wodą także kaloryfery. Niestety, mimo skierowania zaworem czterodrożnym całego ciśnienia w grzejniki, pozostają one zimne jak stary nieboszczyk. Okazuje się że pan hydraulik, który usuwał ostatnie przecieki w kotłowni, nie tylko spuścił wodę z instalacji, ale i zamknął zawory na górnych rozdzielaczach, tak że całe piętro jest suche jak pieprz. Otwieram zawory i ostrożnie dolewam wody do instalacji, ale nieszczęście już się dokonało i połowa przestrzeni w rurach to prawdopodobnie poduszki powietrzne, skutecznie blokujące obieg czynnika grzewczego. Po następnych trzech dniach odpowietrzania, dławienia, rekonfigurowania zaworów, odkręcania i przykręcania, sukces &#8211; wszystkie grzejniki czynią wreszcie to, do czego zostały zaprojektowane.</p>
<p>Tak że przynajmniej jest ciepło. Nie ma natomiast na przykład dedykowanej kuchni, więc na razie jej funkcję spełnia Niebieski Pokój, nazwany tak od charakterystycznego koloru ścian. Drzwi występują w ilościach śladowych, jak również meble, no może z wyjątkiem krzeseł, których mamy aż nadto. I tak dalej, i tak dalej, gdyby tak wszystkie rzeczy których nie ma i które trzeba zrobić położyć jedna na drugiej, to by była sterta jak stąd do Obłoku Oorta.</p>
<p>Oczywiście nie wszystko jest tak czarne na jakie wygląda, na przykład gdy wstaję rano i wyglądam przez okna, to widzę głównie sosny, sosenki i inne takie. Jest też spory kawałek trawnika, hamak, który można przyczepić do sosen i się na nim położyć w celu nabrania sił przed kolejną bitwą z systemem C.O., sypialnia wielkości całego naszego poprzedniego mieszkania i zero problemów z zaparkowaniem samochodu dwa metry od drzwi wejściowych.</p>
<p>Zamieściłbym jakieś fotki, ale ponieważ nie ma także internetu, i muszę korzystać z pakietu w telefonie, o przesyłaniu obrazków należy na razie zapomnieć.  Mam nadzieję że przynajmniej ten wpis uda się opublikować.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/312/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/312/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/312/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=312&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/09/06/bye-bye-hetmanska-street-not-gonna-miss-you/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Usiądź na lotnisku i czekaj aż samolot twojego nieprzyjaciela rozbije się we mgle.</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/08/02/usiadz-na-lotnisku-i-czekaj-az-samolot-twojego-nieprzyjaciela-rozbije-sie-we-mgle/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/08/02/usiadz-na-lotnisku-i-czekaj-az-samolot-twojego-nieprzyjaciela-rozbije-sie-we-mgle/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Aug 2011 21:39:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[dirlewanger]]></category>
		<category><![CDATA[II wojna]]></category>
		<category><![CDATA[powstanie warszawskie]]></category>
		<category><![CDATA[stalin]]></category>
		<category><![CDATA[wypadki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=308</guid>
		<description><![CDATA[Niestety muszę częściowo przyznać rację ministrowi Sikorskiemu w sprawie Powstania Warszawskiego. Oczywiście, był to uświęcony wieloletnią tradycją zryw niepodległościowy, szlachetna inicjatywa patriotycznej młodzieży i wyczekiwany przez mieszkańców miasta powiew wolności od nazistowskiego okupanta&#8230; ale nie zapominajmy że decyzja o powstaniu została podjęta bez wiedzy i zgody ówczesnego Naczelnego Wodza Kazimierza Sosnkowskiego, natomiast w zgodzie z [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=308&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niestety muszę częściowo przyznać rację ministrowi Sikorskiemu w sprawie Powstania Warszawskiego. Oczywiście, był to uświęcony wieloletnią tradycją zryw niepodległościowy, szlachetna inicjatywa patriotycznej młodzieży i wyczekiwany przez mieszkańców miasta powiew wolności od nazistowskiego okupanta&#8230; ale nie zapominajmy że decyzja o powstaniu została podjęta bez wiedzy i zgody ówczesnego Naczelnego Wodza Kazimierza Sosnkowskiego, natomiast w zgodzie z gorącymi apelami Radia Moskwa. Sprawy nie mogły się potoczyć lepiej &#8211; cała warszawska inteligencja, ludzie którym mogło kiedykolwiek zależeć na niepodległej Polsce, którzy mieszkali w tym mieście od pokoleń, poszli pod Sturmgewehry Rainera Stahela i bagnety Oskara Dirlewangera.</p>
<p>Stalin zapewne był zachwycony, widząc jak sprawnie nikną ostatnie przeszkody na drodze do włączenia kraju nad Wisłą do swojego imperium &#8211; rozkazał nawet zatrzymać swoje wojska o kilka kilometrów od płonącego miasta, aby sobie odpoczęły i nie przeszkadzały Niemcom w robocie.  Nie będzie chyba nadużyciem, jeżeli powiem, że postąpił zgodnie ze starą chińską zasadą, zalecającą usadowienie się na brzegu rzeki i czekanie, aż przepłynie nią ciało twojego wroga. Po dwóch miesiącach ich liczba wynosiła 200 tysięcy, co, jak sądzę, przeszłoby najśmielsze oczekiwania starego chińskiego mędrca, który wymyślił tę zasadę. A to wszystko dlatego, że kilku <em>trigger-happy</em> młodzieńców dało się podpuścić historyjkami w stylu &#8222;postrzelamy sobie trochę do Szkopów, a za trzy dni przyjdą Rosjanie i nas wyzwolą&#8221;. Chłopcy. Po pierwsze, Szkopy nigdy nie pozwalają do siebie strzelać bezkarnie, a po drugie, Rosjanie nigdy jeszcze nikogo nie wyzwolili.</p>
<p>Te oczywiste prawdy umknęły jednak dowódcom warszawskiego ruchu oporu. Nie mówię, że gdyby powstanie nie wybuchło, uniknęlibyśmy komunizmu. Nie. Prawdopodobnie byłoby tak samo, może po prostu zamiast Dirlewangera przyjechałby towarzysz Beria i tak czy inaczej zrobiłby porządek z krnąbrnym elementem. Zamiast całej Warszawy trzeba by było odbudować połowę, może trochę mniej. Stare Miasto wyglądałoby trochę inaczej, byłoby więcej zabytkowych kościołów, mniej pomników. Szczegóły nie do sprawdzenia.</p>
<p>Prawdą jest że na całej tej wariackiej imprezie Polska więcej straciła, niż zyskała, naturalnie jeśli nie liczyć martyrologii, bo jak wiadomo, w tym kraju dobra martyrologia jest warta więcej niż, dajmy na to, projekt przejrzystej ustawy podatkowej. Na szczęście obywatele są więcej niż gorliwi w dostarczaniu zwłok do kostnicy narodowej, daleko nie szukając, od początku wakacji 400 osób w wypadkach drogowych. Mój Boże, gdy powstaną już te autostrady i drogi ekspresowe, to chyba trzeba będzie urządzać jakieś łapanki i rozstrzeliwania, żeby wypełnić kwotę i nie stracić prestiżowego pierwszego miejsca w Unii Europejskiej. Może jakieś dotacje do samochodów z napędem na tylne koła, zakaz posiadania kontroli trakcji, może wreszcie posłowie wykonają ukłon w stronę liberałów i zniosą obowiązek zapinania pasów.</p>
<p>My tu nie potrzebujemy żadnego Andreasa Breivika. Sami sobie poradzimy.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/308/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/308/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/308/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/308/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/308/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/308/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/308/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/308/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/308/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/308/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/308/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/308/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/308/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/308/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=308&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/08/02/usiadz-na-lotnisku-i-czekaj-az-samolot-twojego-nieprzyjaciela-rozbije-sie-we-mgle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Przez cięcia budżetowe do gwiazd</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/12/przez-ciecia-budzetowe-do-gwiazd/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/12/przez-ciecia-budzetowe-do-gwiazd/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jul 2011 14:29:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[aerospike]]></category>
		<category><![CDATA[apollo]]></category>
		<category><![CDATA[atlantis]]></category>
		<category><![CDATA[iss]]></category>
		<category><![CDATA[kosmiczne]]></category>
		<category><![CDATA[loty]]></category>
		<category><![CDATA[mars]]></category>
		<category><![CDATA[nasa]]></category>
		<category><![CDATA[orion]]></category>
		<category><![CDATA[scaled composites]]></category>
		<category><![CDATA[space shuttle]]></category>
		<category><![CDATA[spaceshipone]]></category>
		<category><![CDATA[virgin]]></category>
		<category><![CDATA[vss enterprise]]></category>
		<category><![CDATA[vss voyager]]></category>
		<category><![CDATA[wahadłowiec]]></category>
		<category><![CDATA[x-33]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=301</guid>
		<description><![CDATA[W ostatni piątek, kiedy my wszyscy byliśmy zajęci zupełnie czymś innym, z portu kosmicznego na przylądku Canaveral wystartował do swojej ostatniej misji wahadłowiec “Atlantis”. Po 26 latach i 33 wykonanych lotach Atlantis odchodzi na emeryturę, i w ten sposób kończy się era podróży kosmicznych wykonywanych przy pomocy wahadłowców. Można powiedzieć, że był na to najwyższy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=301&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p id="internal-source-marker_0.4049680853322427" dir="ltr">W ostatni piątek, kiedy my wszyscy byliśmy zajęci zupełnie czymś innym, z portu kosmicznego na przylądku Canaveral wystartował do swojej ostatniej misji wahadłowiec “Atlantis”. Po 26 latach i 33 wykonanych lotach Atlantis odchodzi na emeryturę, i w ten sposób kończy się era podróży kosmicznych wykonywanych przy pomocy wahadłowców. Można powiedzieć, że był na to najwyższy czas, gdyż pojazdy te były już tak wysłużone i przestarzałe,  że latanie nimi stało się dość ryzykowną formą poznawania kosmosu. Po katastrofie “Columbii” nastąpił zresztą gwałtowny rozrost procedur awaryjnych związanych z lotami, na przykład każda misja wahadłowca była wspierana przez misję rezerwową zwaną “launch on demand”, co oznaczało, że w razie wykrycia problemów z orbiterem i niemożności wejścia w atmosferę, będzie wystrzelony drugi wahadłowiec, który przejmie załogę pierwszego i powróci na Ziemię.</p>
<p dir="ltr">Promy były co prawda okresowo modernizowane, ale pewnych rzeczy nie dało się przeskoczyć, a poza tym same kadłuby, narażone na promieniowanie i przeciążenia wielokrotnie większe od tych doświadczanych np. w samolotach pasażerskich, były zapewne już u kresu wytrzymałości. Nie mówiąc już o tym, że po kilkudziesięciu latach nie istnieją już nawet niektóre firmy, które produkowały podzespoły dla wahadłowców, więc jak przeczytałem ostatnio, nawet wymiana prostego zbiornika na sprężony tlen staje się problemem nie do rozwiązania. Nie było więc innego wyjścia jak odesłać trzy pozostałe wahadłowce do muzeum i zastąpić je innym rodzajem statku.</p>
<p dir="ltr">I tu właśnie zaczynają się schody. Oficjalnym następcą Space Shuttle jest maszyna zwana Orionem, która jednak wydaje się być krokiem wstecz w rozwoju Gwiezdnej Floty Ziemi. Przede wszystkim nie jest to wahadłowiec czy samolot kosmiczny, tylko stożkowa kapsuła podobna do pojazdów Apollo z lat 50., wystrzeliwana na rakiecie nośnej i zdolna do lądowania tylko na wodzie, przy pomocy spadochronów. Co prawda pod względem oprzyrządowania jest naturalnie znacznie nowocześniejsza niż poprzednie pojazdy, posiada współczesne komputery pokładowe, “szklany kokpit”, czyli wyświetlacze LCD zamiast zegarów i monitorów, i co najważniejsze, porządną toaletę zero-grawitacyjną.</p>
<p dir="ltr">Sama jednak koncepcja taniego, opartego na starych rozwiązaniach  pojazdu, składającego się z dwóch części: jednorazowego modułu silnikowo-zaopatrzeniowego i części załogowej, która może być użyta do 10 razy, sugeruje poważne cięcia w budżecie NASA. Statek zapewne będzie spełniał swoje zadania jako kosmiczna taksówka wożąca pasażerów na i z ISS, ale towaru za dużo nie zabierze. Mówi się o wykorzystaniu tego statku w misji na Marsa, ale szczerze mówiąc nie widzę tego; musiałby do niego zostać dołączony naprawdę duży moduł socjalno-bytowy, i drugi z zaopatrzeniem, aby miało to sens. Choć w sumie może i jest to dobra droga: niewielka kapsuła sterownicza, do którego w razie potrzeb dołączane są odpowiednie dla misji moduły. Przy bardziej rozbudowanym statku może powstać jednak problem z wyniesieniem tego wszystkiego na orbitę, więc najpewniej pojazd, który poleci na Marsa, będzie montowany już na górze z dostarczanych stopniowo kawałków.</p>
<p dir="ltr">Mimo prawdopodobnie słusznej i taniej koncepcji opracowanej przez NASA, osobiście czuję się zawiedziony. Miałem nadzieję raczej na coś w rodzaju Lockheeda-Martina X-33, który był pierwszym krokiem na drodze do stworzenia prawdziwego single-stage-to-orbit pojazdu kosmicznego. Miał on być wyposażony w silniki typu aerospike, w których gazy odrzutowe wylatują nie przez jedną dużą dyszę w środku, ale są kierowane po zewnętrznej powierzchni w kształcie klina, do której przyklejają się na tej samej zasadzie, na której woda lecąca z kranu przykleja się do podstawionej łyżeczki. Silnik taki jest znacznie skuteczniejszy na dużych wysokościach od klasycznego, a przy zastosowaniu najnowszych wynalazków w dziedzine paliw rakietowych, typu zżelowana kerozyna z dodatkiem boronu, mogłoby się okazać że jest zdolny w jednym skoku wynieść pojazd na orbitę bez żadnych dodatkowych boosterów czy zbiorników paliwa wielkości stodoły.</p>
<p dir="ltr">To, o co przede wszystkim się rozbija w tej chwili koncepcja samolotu kosmicznego, to koszty &#8211; przede wszystkim projektowania i budowy, ale także obsługi naziemnej pomiędzy lotami. Dla obsłużenia wahadłowców NASA utrzymywała armię kilku tysięcy ludzi, a po każdej misji prom przechodził drobiazgowy przegląd, przede wszystkim silników i osłony termicznej. Dopóki więc nie zostaną rozwinięte technologie pozwalające na uniknięcie konieczności wymiany kluczowych części silników po każdym locie, i dopóki nie będzie można po prostu wystartować, wejść na orbitę, zrobić co trzeba, wylądować na normalnym lotnisku, zatankować, zrobić szybki przegląd i wystartować z powrotem &#8211; nie ma co marzyć o prawdziwych lotach kosmicznych. Scaled Composities co prawda było bliskie temu ideałowi, ale ich strategiczny partner Virgin postawił raczej na turystykę, zatem ich VSS Enterprise i VSS Voyager będą tylko autobusami wycieczkowymi &#8211; nawet nie kosmicznymi, gdyż w rzeczywistości nie są w stanie osiągnąć prędkości potrzebnej do wejścia na orbitę okołoziemską.</p>
<p dir="ltr">Burt Rutan ze swoimi białymi samolocikami o okrągłych okienkach udowodnił jednak jedną ważną rzecz &#8211; że możliwe jest zbudowanie pojazdu kosmicznego bez wielomiliardowego budżetu, armii ludzi i wsparcia Kongresu Stanów Zjednoczonych. Statek SpaceShipOne kosztował około 25 milionów zielonych, czyli mniej więcej połowę tego ile zaprzyjaźnione kraje płacą za myśliwiec F-16 (nówka nieśmigana). Jak na warunki kosmiczne to tanio, zwłaszcza że 10 milionów zwróciło się w postaci nagrody ANSARI X.  Nie jest to prawdziwy jednostopniowy pojazd, bo musi być wyniesiony na pewną wysokość przez, jak to się ładnie mówi, statek-matkę, ale za to może wykonywać loty co kilka dni, co w porównaniu z wahadłowcem NASA jest znacznym postępem.</p>
<p dir="ltr">Konkluzja. NASA straciła pozycję amerykańskiego monopolisty w branży transportu międzyplanetarnego i próbuje odzyskać twarz wysyłając ludzi na Marsa, co może się uda około roku 2030. Virgin zwietrzyło interes w wysyłaniu ludzi na wycieczki w stan nieważkości i przeczuwam że będzie wydawało majątek na czyszczenie statku po każdej misji. Różni inny prywatni i półprywatni rakieciarze zajmują się głównie wysyłaniem w kosmos towarów, satelit i tym podobnych, co nie zawsze się udaje (np. satelita Glory, o której pisałem niedawno), ale przynajmniej nikt nie ginie. Na prawdziwe statki kosmiczne przyjdzie nam jeszcze poczekać,  przynajmniej do momentu wynalezienia napędu opartego na czymś innym niż prymitywne, wybuchowe i niebezpieczne reakcje chemiczne żrących płynów powstałych na bazie zgniłych roślin i zwierząt sprzed milionów lat. I nawet wtedy potrzebne będzie jeszcze ekonomiczne uzasadnienie dla lotów np. na Marsa czy na jakąś planetoidę, chyba że znajdzie się ktoś taki jak pilot Pirx, który na pytanie, dlaczego lata w kosmos, odpowiedział: “Bo jest.”</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/301/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/301/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/301/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/301/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/301/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/301/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/301/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/301/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/301/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/301/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/301/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/301/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/301/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/301/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=301&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/12/przez-ciecia-budzetowe-do-gwiazd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Górnictwo Łazienkowe i Gruzownictwo</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/08/gornictwo-lazienkowe-i-gruzownictwo/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/08/gornictwo-lazienkowe-i-gruzownictwo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Jul 2011 21:41:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[budowa]]></category>
		<category><![CDATA[fedora]]></category>
		<category><![CDATA[gnome 3]]></category>
		<category><![CDATA[kanalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[kucie]]></category>
		<category><![CDATA[linux]]></category>
		<category><![CDATA[microsoft network]]></category>
		<category><![CDATA[młotowiertarka]]></category>
		<category><![CDATA[odwodnienie]]></category>
		<category><![CDATA[prysznic]]></category>
		<category><![CDATA[samba]]></category>
		<category><![CDATA[szlifierka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=298</guid>
		<description><![CDATA[Właściwie lubię Linuxa. Głównie za to, że można w każdej chwili otworzyć sobie okienko terminala i porozumiewać się z systemem szybko i sprawnie, za pomocą jasnych, zrozumiałych i łatwych do zapamiętania poleceń, a jak się ktoś uprze, to można w ogóle nie uruchamiać graficznego interfejsu użytkownika. Mówiąc szczerze, właśnie w ten sposób najlepiej mi się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=298&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Właściwie lubię Linuxa. Głównie za to, że można w każdej chwili otworzyć sobie okienko terminala i porozumiewać się z systemem szybko i sprawnie, za pomocą jasnych, zrozumiałych i łatwych do zapamiętania poleceń, a jak się ktoś uprze, to można w ogóle nie uruchamiać graficznego interfejsu użytkownika. Mówiąc szczerze, właśnie w ten sposób najlepiej mi się pracuje na Linuxie, w tych rzadkich chwilach kiedy muszę coś na nim zrobić. Przy czym są to zwykle zadania stricte administracyjne, w rodzaju uruchomienia infrastruktury klucza publicznego na OpenVPN albo zestawienia replikacji bazy danych MySQL; operacje te można wykonać jedynie korzystając z linii poleceń, dlatego też zawsze uważałem systemy okienek w rodzaju Gnome albo KDE za zupełnie niepotrzebny bajer.</p>
<p>Nie zmieniła tego nawet najnowsza Fedora 15 z najnowszym, podobno rewolucyjnym Gnomem numer 3, który rzeczywiście jest ładny i zgrabny, ale to wszystko co można o nim powiedzieć. Zachęcony pozytywnymi recenzjami napisanymi głównie przez autorów systemu, zapragnąłem go obejrzeć; niewiele myśląc, ściągnąłem Fedorę, sporządziłem bootowalny pendrive i uruchomiłem z niego komputer. Interfejs rzeczywiście wygląda ładnie, i nawet komunikaty o błędzie w jakiejś tam bibliotece, które płynnie wyjeżdżały z dolnej krawędzi ekranu średnio co 2 minuty, były półprzezroczyste i przyjazne dla oka.</p>
<p>Na dzień dobry postanowiłem podłączyć się przez sieć do folderu zdalnego na serwerze w sieci Windows, gdyż korzystam z niego praktycznie non-stop w mojej pracy. Nie jestem pewien, czy serwer faktycznie jest na Windowsach, czy udostępnianie plików obsługuje Samba, dla Fedory nie ma to jednak znaczenia, gdyż z poziomu Gnome&#8217;a nie da się podmontować udziału sieciowego, a przynajmniej mi nie udało się w ciągu 30 minut. Trzeba ściągnąć i zainstalować odpowiednie pakiety, a i tak sprawa kończy się na linii poleceń i walce z <em>smbmount</em>. Jak dla mnie, to mogliby już szanowni autorzy pokusić się o wbudowanie w system klienta Microsoft Network, ale może chodzi o jakieś sprawy licencyjne i dlatego nie mogą tego zrobić.</p>
<p>Na drugi ogień poszedł Skype, który również w tej chwili jest jednym z kilku podstawowych narzędzi pracy, i niestety przy próbie zalogowania system się zawiesił. Nawet terminala nie dało się otworzyć. Po restarcie i drugiej próbie co prawda wszystko było w najlepszym porządku, ale niesmak pozostał. Skype dla Linuxa jest już całkiem rozwinięty, ma rozmowy głosowe i video, tak że nie ma problemu żeby z niego korzystać, nie integruje się jednak z pulpitem Gnome 3 (na co nieśmiało liczyłem) i nie można odpisywać na wiadomości w okienku powiadomienia, bez otwierania konwersacji. Oczywiście, znając Linuxa, jest już lub niedługo się pojawi wtyczka naprawiająca to niedopatrzenie, ale na razie nie chce mi się jej szukać.</p>
<p>Teoretycznie mógłbym pozbyć się Windowsa i pracować na Fedorze, mógłbym też wygospodarować trochę miejsca na dysku i zainstalować Linuxa jako drugi system, ale na razie tego nie zrobię, bo nie mam czasu. Tu przytoczę przykład rozmowy jaką odbyłem kiedyś z moim kolegą, zwolennikiem Linuxa:</p>
<p>JA: Chciałbym mieć system w którym będzie to, to, to i to, i jeszcze żeby miał to, to i to i wbudowane tamto.<br />
ON: Wrzuć sobie Gentoo, skonfiguruj jądro, skompiluj je, zainstaluj pakiety takie, takie i takie, do tego ściągnij to, to i to a potem w /etc/coś tam wpisz coś tam i dodaj coś tam do /fstab i nie zapomnij o skompilowaniu sterowników do czegoś tam z flagą jakąś tam, bo inaczej nie będzie ci działać coś tam.<br />
JA: Ale jak sobie zainstaluję Windowsa XP to będę miał to wszystko od razu.<br />
ON: Windows jest do dupy.</p>
<p>Może i jest, ale potrafię z tym żyć. Nie potrafię natomiast spędzać połowy nocy na rozwiązywaniu konfliktu zależności pomiędzy pakietami i zastanawianiu się, dlaczego pakiet A w wersji 4.2.1938 nie działa z pakietem B w wersji 8.9.12, działa tylko z wersją 8.8.30, która jednak wymaga pakietu C w wersji 2.20, który tydzień temu upgrade&#8217;owaliśmy do wersji 3.19, bo wymagał tego pakiet D, i tak dalej.</p>
<p>Ale dosyć o Linuxie, bo miało być o zupełnie czym innym, a to była tylko taka mała dygresja. Dzień dzisiejszy, jak to rzadko bywa w piątek, był całkiem owocny, spędziłem bowiem trochę czasu na budowie i między innymi pomalowałem ścianę w pokoju nad garażem na kolor Nobiles #24 &#8222;Zima Burzowa&#8221;, czego zapewne będę żałował. Sprzątnąłem też pomieszczenie które docelowo ma być garderobą, do dziś było magazynem narzędzi i materiałów, a obecnie jest magazynem armatury sanitarnej i grzejników, które, jak sądzę,  niedługo zostaną zainstalowane na przynależnych im miejscach. Gdy zakończyłem te prace, była godzina 19.45, miałem jeszcze trochę czasu, więc postanowiłem dla relaksu rozwalić kawałek podłogi w łazience.</p>
<p>Sytuacja bowiem wygląda tak. Zapragnęliśmy mieć w łazience tak zwany prysznic bez brodzika, czyli po prostu wnękę otoczoną z trzech stron murem, z czwartej przezroczystymi drzwiczkami, wyłożoną kafelkami, z odpływem (czyli fachowo odwodnieniem) wpuszczonym w kafelkową podłogę. Niestety panowie hydraulicy, którzy montowali kanalizację, zapomnieli uwzględnić tego życzenia, i po prostu zostawili pionowo wystającą z posadzki rurę, podczas gdy odwodnienie wpuszczane w podłogę musi mieć odpływ poziomy, położony poniżej poziomu posadzki. Należy więc wykonać prostą operację, rozkuć posadzkę i zmienić konfigurację rur kanalizacyjnych. Co prawda pan kafelkarz, który układa nam w łazience glazurę, stwierdził, że to zrobi, ale do mnie należy zamówienie odpływu, a chciałem mieć pewność, że rura idzie w posadzce tak jak to sobie wyobrażałem, i że nie będzie żadnych niespodzianek.</p>
<p>Rozpoczynam więc walenie młotkiem o godzinie 19.45, ale już po kilku uderzeniach zdaję sobie sprawę, że potrzebuję dwie rzeczy: światło i narzędzie napędzane silnikiem. Ze światłem sprawa jest prosta, mam w pudle numer 3 dwustuwatową, ostatnią w Unii Europejskiej, nie całkiem legalną żarówkę, podłączam ją do wystającego z sufitu przewodu, podpinam włącznik i voila. Z pudła numer 5 wyciągam moją wierną młotowiertarkę i do dzieła. W ciągu 45 minut zapełniam urobkiem nieduże wiaderko, odsłaniając złoża czarnej folii i upragnioną rurę kanalizacyjną. Sprawa wygląda nienajgorzej, tu zamiast trójnika damy kolanko, trójnik wstawimy tutaj, tu jeszcze trochę odkujemy, damy kawałek rury, kolanko 15 stopni i Bob jest twoim wujem.</p>
<p>Niestety drogę do szybkich modyfikacji zamyka stalowa kratka włożona w wylewkę jako zbrojenie. Bez większych nadziei próbuję ją przeciąć kombinerkami do przewodów, ale nie mają szans; trzeba wziąć szlifierkę. Szlifierka jest w torbie numer 2, z tym że założona jest na nią tarcza do szlifowania. Oczywiście mam różne inne tarcze, do cięcia metalu, betonu, nawet diamentową która teoretycznie przecina wszystko, ale żeby zmienić tarczę, muszę odnaleźć zaciski, czy też podkładki, które właśnie dzisiaj włożyłem na dno największego i najbardziej zawalonego pudła z narzędziami i akcesoriami, oczywiście aby nie zginęły, &#8222;i tak nie będę w najbliższym czasie nic przecinał&#8221;. Jest 21, więc daruję sobie na dzisiaj cięcie kratki, cel i tak został osiągnięty, w poniedziałek zamawiam odpływ. Dobranoc.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/298/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=298&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/08/gornictwo-lazienkowe-i-gruzownictwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>I Ty możesz być kasjerem w Tesco!</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/03/i-ty-mozesz-byc-kasjerem-w-tesco/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/03/i-ty-mozesz-byc-kasjerem-w-tesco/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jul 2011 18:56:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[gm foods]]></category>
		<category><![CDATA[kasy]]></category>
		<category><![CDATA[rfid]]></category>
		<category><![CDATA[samoobsługowe]]></category>
		<category><![CDATA[supermarket]]></category>
		<category><![CDATA[tesco]]></category>
		<category><![CDATA[warzywa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=295</guid>
		<description><![CDATA[W Tesco na Widzewie, a być może także w innych Tescach, pojawiła się niedawno  nowinka techniczno-ruchowa w postaci kas samoobsługowych. Polega to na tym, że wjeżdża się z wózkiem do specjalnego obszaru, w którym znajduje się kilka stanowisk z ekranem, skanerem, wagą, terminalem kart płatniczych oraz &#8222;strefą pakowania&#8221;. Każdy produkt należy wyjąć z wózka, zeskanować [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=295&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Tesco na Widzewie, a być może także w innych Tescach, pojawiła się niedawno  nowinka techniczno-ruchowa w postaci kas samoobsługowych. Polega to na tym, że wjeżdża się z wózkiem do specjalnego obszaru, w którym znajduje się kilka stanowisk z ekranem, skanerem, wagą, terminalem kart płatniczych oraz &#8222;strefą pakowania&#8221;. Każdy produkt należy wyjąć z wózka, zeskanować kod kreskowy i umieścić go w strefie pakowania, którą stanowi po prostu stalowa półka i wieszaki na reklamówki. Na koniec wybiera się opcję płatności, wkłada gotówkę lub kartę płatniczą w odpowiednie receptory, zabiera zakupy i można jechać do domu.</p>
<p>Skorzystałem z tej nowinki tylko z ciekawości, albowiem jestem całkowicie świadomy, że każdy klient kasujący samodzielnie zakupy wykonuje na rzecz Tesco Polska konkretną pracę, i to zupełnie za darmo. Gdyby skorzystanie z kasy samoobsługowej było nagradzane rabatem, lub przynajmniej paroma dodatkowymi punktami na karcie Tesco Club, mógłbym się skusić, ale tak nie jest. Zamiast tego klient zastępuje w praktyce kasjera, cała procedura trwa dużo wolniej niż kasowanie zakupów na normalnej kasie, ale za to jeden pracownik zwany asystentem kasowym obsługuje sześć stanowisk zamiast jednego.</p>
<p>Zagadką może się wydawać to, w jaki sposób rozwiązano problem pod tytułem: czy klient podłożył pod skaner wszystkie produkty, czy może któryś, oczywiście niechcący, pominął. Zasada, że wszystkie artykuły z wózka muszą się znaleźć w strefie pakowania, nasuwa myśl, że są one tam ważone, a ich łączna masa porównywana jest z zapisanymi w bazie danych masami tych artykułów, które przeszły przez skaner. Wymaga to jedynie wprowadzenia do systemu wagi każdego artykułu oferowanego w sklepie, ale to oczywiście żaden problem dla firmy takiej jak Tesco. Przy takim zabezpieczeniu jedyny sposób na powiedzmy, zhackowanie systemu, to znalezienie dwóch produktów o identycznej wadze, zeskanowanie tańszego i (pod uważnym okiem kamer i asystenta kasowego) schowanie go do kieszeni i położenie na strefie pakowania droższego. Na stoisku z warzywami dostępna jest dosyć dokładna waga, ale jeszcze nie zauważyłem kolejek osobników ważących odtwarzacze MP3, konsole do gier i telewizory i porównujących ich ciężar z butelkami wody mineralnej i paczkami ryżu.</p>
<p>Oczywiście zawsze można po zważeniu interesującego nas towaru iść na stoisko z wędlinami i poprosić odpowiednią ilość najtańszej kiełbasy na myszach po 7 zł za kg, starając się nie wzbudzić podejrzenia faktem że kupujemy dokładnie 63,457 dkg. Kiełbasę następnie skanujemy na kasie i szybko zjadamy, a na strefie pakowania kładziemy naszą upatrzoną zdobycz, starając się nie wzbudzić podejrzenia faktem, że się dławimy i rzygamy na wszystkie strony.</p>
<p>W każdym razie nie są to RFIDy, ponieważ w tym przypadku w ogóle nie trzeba by było wyjmować produktów z koszyka. RFIDy to te małe kwadratowe naklejki ze spiralką; spiralka to antena, a w środku znajduje się nadajnik, który jest wzbudzany przez elektromagnesy np. w bramkach i wtedy emituje swój unikatowy kod. Koszt jednego RFID-a jest jednak jeszcze zbyt wysoki, aby opatrywać nimi wszystkie produkty, cała nadzieja w Japończykach, którzy pracują nad chipem, który nie tylko będzie tani i mikroskopijny, ale i nieszkodliwy dla zdrowia, dzięki czemu będzie go można umieszczać w bułkach, pomidorach i mrożonych rybach.</p>
<p>Ostatecznym rozwiązaniem natomiast jest taka modyfikacja genetyczna warzyw, żeby same wytwarzały w swoich wnętrzach małe nadajniki radiowe emitujące kody kreskowe; w ten sposób już na etapie zbiorów będzie można zewidencjonować wszystkie marchewki i buraki, a później cyfrowo, bezprzewodowo i satelitarnie, na własnym iPhonie, prześledzić ich trasę z pola do supermarketu i naszej lodówki (która oczywiście sama zamówi je przez Internet). Nie wiem tylko czy po zjedzeniu sałatki z takich warzyw będzie można korzystać z komputera bez ryzyka skasowania sobie danych z twardego dysku lub spalenia procesora nadmiernym polem magnetycznym, ale jest to ryzyko, na które powinniśmy, w imię postępu technologicznego, zgodzić się bez wahania.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/295/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/295/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/295/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/295/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/295/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/295/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/295/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/295/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/295/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/295/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/295/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/295/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/295/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/295/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=295&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/07/03/i-ty-mozesz-byc-kasjerem-w-tesco/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Kronika wypadków lotniczych i finansowych</title>
		<link>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/06/21/kronika-wypadkow-lotniczych-i-finansowych/</link>
		<comments>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/06/21/kronika-wypadkow-lotniczych-i-finansowych/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 18:38:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>angelovdeodd</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://angelovdeodd.wordpress.com/?p=289</guid>
		<description><![CDATA[Muszę napisać jeszcze kilka słów na temat pikniku lotniczego w Płocku i wypadku, jaki się tam wydarzył, gdyż sprawa ta jest dla mnie o tyle znacząca, że byłem na tej imprezie i nie spodziewałem się żadnych tragedii. Samego wypadku nie widziałem, po południu pojechaliśmy bowiem na lotnisko obejrzeć wystawę statyczną, i dowiedziałem się o nim [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=289&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Muszę napisać jeszcze kilka słów na temat pikniku lotniczego w Płocku i wypadku, jaki się tam wydarzył, gdyż sprawa ta jest dla mnie o tyle znacząca, że byłem na tej imprezie i nie spodziewałem się żadnych tragedii. Samego wypadku nie widziałem, po południu pojechaliśmy bowiem na lotnisko obejrzeć wystawę statyczną, i dowiedziałem się o nim z rozmów innych ludzi;  z początku nie chciało mi się w to wierzyć, bo wydawało mi się że na pikniku, jak to na pikniku, nie będzie żadnych ryzykownych pokazów, a raczej, tak jak przed południem, spokojne przeloty różnej maści maszyn latających.</p>
<p>W każdym razie wygląda na to, że pilot odrobinę przesadził ze zmniejszaniem marginesu bezpieczeństwa i niezależnie ile mistrzostw wygrał i pucharów zdobył, to tym razem jego instynkt samozachowawczy najwyraźniej zawiódł. Nie mam zamiaru analizować tego zdarzenia od strony technicznej, nie wiem w którym momencie został popełniony błąd, czy samolot zbyt długo pikował nabierając prędkości, czy wyprowadzenie nie było wystarczająco energiczne &#8211; eksperci od akrobacji lotniczej prawdopodobnie będą w stanie to ocenić.</p>
<p>Zastanawia mnie natomiast to, dlaczego tak doświadczony pilot podejmuje ryzyko latania praktycznie na krawędzi katastrofy. Przecież nawet gdyby wyprowadził ten samolot 10 metrów wyżej, z widowni wyglądałoby to tak samo efektownie, gdyż przeciętnemu człowiekowi, z tak dużej odległości, trudno jest ocenić wysokość nad taflą wody, na której znajduje się maszyna. Rozumiem że pasja, adrenalina i tak dalej, ale z drugiej strony pilot, który ponad 30 lat spędził za sterami samolotów, miał już chyba tej adrenaliny dosyć w swoim życiu (bo nie wierzę, że nigdy nie przydarzyła mu się żadna kryzysowa sytuacja).</p>
<p>Jedyne wytłumaczenie jakie mi przychodzi do głowy to takie, że faktycznie tej adrenaliny było już za dużo, pan Marek był do niej przyzwyczajony, i żeby mieć jakąkolwiek przyjemność z latania, musiał naprawdę ryzykować życiem.  Z punktu widzenia psychologii nie jest to nic dziwnego &#8211; to tak jak z narkotykami (i każdym innym uzależnieniem).  Idąc dalej tym tropem, można powiedzieć, że pilot wcale nie popełnił błędu &#8211; tak jak nie popełnia błędu żołnierz idący do bitwy, nie wiedząc czy ją przeżyje. Przychodzą mi tu do głowy słowa przypisywane Spartakusowi, o tym że tchórz umiera po stokroć, a człowiek odważny tylko raz, ale nie wiem czy są one adekwatne do sytuacji.</p>
<p>W każdym razie dość już o wypadkach lotniczych, przechodzimy do wypadków ekonomicznych. Bardzo wkurzyli mnie ostatnio Grecy, nie wiem doprawdy czego oni oczekują po tym jak cały rok przejadali pieniądze które dostali w 2010. Nie wiem czy pamiętacie, ale dokładnie rok temu, na wieść o potrzebie wprowadzenia reżimu pieniężnego, lud grecki wpadł we wściekłość i zdemolował połowę swej starożytnej stolicy. Aby uśmierzyć słuszny gniew ludu greckiego, szlachetna Unia Europejska sypnęła groszem, który starczył niestety tylko na rok.</p>
<p>Jak wiadomo, grecka demokracja ma tradycje sięgające wiele, wiele lat w przeszłość, ale ostatnio mam wrażenie że to, czego uczą w szkołach, o poważnych brodatych obywatelach przyodzianych w bielutkie szaty, radzących na agorze o sprawach ważkich i znaczących, nie całkowicie pokrywa się z prawdą. No bo jeżeli grecka demokracja bezpośrednia wygląda tak, że lud wychodzi na ulice i niszczy co popadnie, to ja już chyba wolę być rojalistą.</p>
<p>Tak czy inaczej, Grecy mają za swoje, bo gdyby w zeszłym roku zgodzili się na oszczędności, być może wyszliby jakoś na prostą. Ciekaw jestem co się dzieje, kiedy państwo przestaje być wypłacalne. Czy dostaje się pod zarząd syndyka masy upadłościowej, po czym przychodzi na przykład Angela Merkel i mówi &#8222;to my weźmiemy Kretę, Francuzi niech wezmą Rodos a Berlusconiemu damy wyspę Lesbos, bo on na pewno lubi takie klimaty&#8221;. W sumie nie przypominam sobie z historii świata takiego precedensu; różne narody po wielokroć traciły państwowość z powodu wojen, traktatów, rozbiorów itd, ale chyba nigdy ze względów finansowych. Mogłaby Unia Europejska zostawić Greków samych sobie, chociażby po to żeby sprawdzić, co się stanie; doświadczenie to może być przydatne w przyszłości. Czy wiecie że bankrutujące państwa określa się już skrótem PIGS &#8211; Portugal, Ireland, Greece, Spain?</p>
<p>I tą zabawną ciekawostką kończymy dzisiejszy komentarz do bieżących wydarzeń.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/angelovdeodd.wordpress.com/289/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/angelovdeodd.wordpress.com/289/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/angelovdeodd.wordpress.com/289/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/angelovdeodd.wordpress.com/289/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/angelovdeodd.wordpress.com/289/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/angelovdeodd.wordpress.com/289/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/angelovdeodd.wordpress.com/289/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/angelovdeodd.wordpress.com/289/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/angelovdeodd.wordpress.com/289/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/angelovdeodd.wordpress.com/289/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/angelovdeodd.wordpress.com/289/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/angelovdeodd.wordpress.com/289/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/angelovdeodd.wordpress.com/289/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/angelovdeodd.wordpress.com/289/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=angelovdeodd.wordpress.com&amp;blog=6998058&amp;post=289&amp;subd=angelovdeodd&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://angelovdeodd.wordpress.com/2011/06/21/kronika-wypadkow-lotniczych-i-finansowych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="https://secure.gravatar.com/avatar/ed78201d6d0d44b1913cfab9011867e0?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">angelovdeodd</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
